Skoro człowiek jest dotknięty skażeniem poprzez grzech i potrzebuje nowego życia, a sam nie sięgnie po rozwiązanie, to ktoś musiał mu je przynieść.
Dlatego Bóg wysłał kogoś.
Jezus nie wziął się znikąd
To nie jest historia, która zaczęła się dwa tysiące lat temu w Betlejem. Ona zaczęła się dużo wcześniej. Przez stulecia prorocy zapowiadali, że przyjdzie Ktoś, kto to naprawi. I zapowiadali w szczegółach, których żaden człowiek nie mógłby ani zaplanować, ani sfabrykować.
- Miejsce narodzin. „Ale ty, Betlejemie Efrata, najmniejszy z okręgów judzkich, z ciebie mi wyjdzie ten, który będzie władcą Izraela”. Zapisane około 700 lat wcześniej.Micheasza 5,1
- Cena zdrady. Zachariasz zapowiedział dokładną kwotę: trzydzieści srebrników. Zapisane około 500 lat wcześniej.Zachariasza 11,12
- Sposób śmierci. „Przebodli ręce i nogi moje”. Zapisane wieki przed tym, zanim Rzymianie w ogóle zaczęli stosować ukrzyżowanie.Psalm 22,17
- Nienaruszone kości. Rzymianie rutynowo łamali kości ukrzyżowanym, żeby przyspieszyć śmierć. Psalm zapowiadał, że przy Nim tego nie zrobią. I nie zrobili. Dwóm skazańcom ukrzyżowanym obok Niego połamano golenie, a Jemu nie.Psalm 34,21; Jana 19,32-33
Badacze doliczają się kilkuset takich zapowiedzi, w zależności od sposobu liczenia. Cały rozdział 53 Księgi Izajasza, napisany setki lat wcześniej, czyta się jak relacja naocznego świadka.
Jezus nie jest jedną z wielu propozycji religijnych. Jest Tym, który był zapowiedziany, potwierdzony i który przyszedł.
Po co przyszedł?
Ludzie mieli różne oczekiwania. Że obali Rzym. Że założy nowy porządek polityczny. Że zrobi porządek z tymi, których uważali za wrogów.
On przyszedł po coś innego.
Przyszedł zapłacić za to, czego Ty nie byłeś w stanie spłacić, i przywrócić Ci połączenie z Bogiem, które człowiek stracił.
Żył doskonale. Nigdy nie skłamał, nie skrzywdził, nie wybrał siebie kosztem kogoś innego. Nie zasłużył na śmierć w żadnym sensie tego słowa. A poszedł na nią dobrowolnie.
Zbawiciel
Jego imię nie jest przypadkowe. Jezus (hebr. Jeszua) znaczy „Jahwe zbawia”. Anioł zapowiedział: „nadasz mu imię Jezus; albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego” (Mateusza 1,21). Sam Jezus powiedział o swojej misji:
Przyszedł bowiem Syn Człowieczy, aby szukać i zbawić to, co zginęło.Łukasza 19,10
Greckie słowo sōzō, tłumaczone jako „zbawić”, znaczy: ratować, wyrwać z niebezpieczeństwa, uzdrowić, przywrócić do całości. Ewangelie używają go, gdy Jezus ratuje uczniów w burzy, uzdrawia chorą kobietę i uwalnia człowieka spod władzy demonów (Mateusza 8,25; Marka 5,34; Łukasza 8,36). Zbawienie to więc nie tylko bilet do nieba. To ratunek z oddzielenia od Boga i jego skutków, który zaczyna się już teraz.
I każdy go potrzebuje, bo każdy jest dotknięty skażeniem, o którym była mowa wyżej.
Wykonało się
Umierając, powiedział jedno słowo. W polskich przekładach brzmi ono: „Wykonało się” (Jana 19,30).
W oryginale to jedno greckie słowo: tetelestai. Znaczy: dokonało się, zostało doprowadzone do końca, wypełnione. Ma formę, która opisuje dzieło zakończone raz na zawsze, którego skutek trwa. Nic nie zostało do dokończenia ani do poprawienia.
Ten sam czasownik Nowy Testament stosuje też do płacenia należności (Mateusza 17,24; Rzymian 13,6). I to również się zgadza: na krzyżu Twój dług został uregulowany w całości (Kolosan 2,14). Nic nie zostało do dopłacenia.
To nie było westchnienie pokonanego człowieka. To było ogłoszenie zamknięcia sprawy.
Wymiana
Krzyż nie jest ozdobą ani symbolem religii. Krzyż to miejsce, w którym doszło do wymiany. Ktoś wziął to, co należało do Ciebie, i dał Ci to, co należało do Niego.
Popatrz, co dokładnie się zamieniło.
Został ukarany, żebyś Ty miał przebaczone. „Lecz On zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia” (Izajasza 53,5). Nawet w zwykłym ludzkim prawie nie karze się dwa razy za ten sam czyn. Skoro On poniósł karę, na Ciebie ona nie spadnie.
Został uczyniony grzechem, żebyś Ty stał się sprawiedliwy. To nie znaczy, że Bóg przymyka oko. To znaczy, że rachunek został przeniesiony na kogoś innego i tam zapłacony do zera.
On tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w Nim stali się sprawiedliwością Bożą.2 Koryntian 5,21
Umarł Twoją śmiercią, żebyś Ty miał udział w Jego życiu. Nie chodzi tylko o życie po śmierci. Chodzi o życie, które zaczyna się w chwili, gdy się z Nim pojednasz.
Doświadczył odrzucenia, żebyś Ty został przyjęty. Na krzyżu wołał: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Mateusza 27,46). On, który nigdy nie odstąpił od Ojca, doświadczył odrzucenia. Żebyś Ty, który odstąpiłeś, mógł zostać przyjęty. Na zawsze i bez wyjątku.
Dlaczego nie da się na to zapracować?
Ludzie zwykle liczą, że przeważy szala. Że jeśli dobrych uczynków będzie więcej niż złych, jakoś to się ułoży.
Wyobraź sobie lekarza, który kilka razy w tygodniu ratuje komuś życie. Raz w życiu kogoś zamordował. Staje przed sądem i mówi: owszem, zabiłem człowieka, ale uratowałem setki. Niech to przeważy. Każdy z nas natychmiast czuje, że to nie działa. Sprawiedliwość tak nie wygląda.
Tak samo jest przed Bogiem. Dlatego jest napisane, że „człowiek nie jest usprawiedliwiony z uczynków prawa, ale przez wiarę w Jezusa Chrystusa” (Galacjan 2,16). Nawet Boże prawo dane przez Mojżesza nigdy nikogo nie uratowało.
To nie jest zniechęcenie. To jest ulga. Nigdy nie zapracujesz i nie musisz.
Trzeciego dnia
Gdyby historia kończyła się na grobie, byłaby to tylko kolejna smutna opowieść o dobrym człowieku, którego zabito.
Ale On zmartwychwstał. Widziały Go setki ludzi. Ci sami uczniowie, którzy w noc aresztowania uciekli w popłochu, kilka tygodni później stanęli publicznie w Jerozolimie i głosili to samo miastu, które Go skazało. Większość z nich zapłaciła za to życiem. Nikt nie umiera za coś, o czym wie, że sam to zmyślił.
Zmartwychwstanie jest dowodem, że zapłata została przyjęta. Sprawa jest zamknięta po stronie Boga.
Została jedna rzecz. Twoja odpowiedź.